14. Dni Tischnerowskie – relacja z pierwszego dnia

Strona główna/Bez kategorii/14. Dni Tischnerowskie – relacja z pierwszego dnia

14. Dni Tischnerowskie – relacja z pierwszego dnia

„O uczniach z Emaus Ksiadz Profesor powiedziałby pewnie: idą na manowce”, tak rozpoczął swoją homilię bp Grzegorz Ryś. Odprawiona przez niego – w środę 23 kwietnia – Msza święta w kolegiacie św. Anny była pierwszym punktem programu 14. Dni Tischnerowskich. Tego samego dnia wręczono Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera.

Bp Ryś odprawił mszę w asyście trzech księży: Władysława Zuziaka, rektora Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, Jarosława Jagiełły, członka Rady Programowej Dni Tischnerowskich, i Jacka Ponikowskiego, tegorocznego laureata Nagrody Tischnera. W czasie mszy modlono się nie tylko za zmarłego Księdza Profesora, ale również za innych zmarłych filozofów, będących bohaterami tegorocznych Dni – Leszka Kołakowskiego i Krzysztofa Michalskiego.

„Droga z Jerozolimy to droga nie-wiary, droga tych, którzy zwątpili”, mówił w homilii bp Ryś. „I Jezus towarzyszy uczniom również na tej drodze. Jezus towarzyszy nam nawet wtedy, gdy przed Nim uciekamy”. Kaznodzieja zwrócił uwagę na fragment mówiący o tym, że idącym do Emaus „pałały serca”, gdy Jezus „wyjaśniał im pisma”. „Pojawiające się w oryginale słowo można przetłumaczyć jako >>wyjaśniał<<, ale również jako >>otwierał<<. Jezus, wyjaśniając pisma, poruszył zarówno ich rozum, jak i serce. Pisma otwarły się przed nimi, to znaczy – można je było przeczytać jako wypełnione w konkretnej osobie. Wiara chrześcijańska nie jest wiarą w pisma, lecz ostatecznie jest głębszą relacją do osoby. Oczy uczniów otwierają się nie z samego rozumienia tekstu, lecz wskutek przeżycia miłości. Jezus pokazuje nam w ten sposób, co to znaczy >>pójść na manowce<<. Chodzi o pójście do uczniów, którzy odeszli i którym trzeba dać nie tylko doświadczenie rozumienia – Jezus od tego zaczyna: otwiera im pisma, lecz na tym nie koniec – ale przede wszystkim trzeba im dać doświadczenie miłości”.

O godz. 18.30 w budynku Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej przy ul. Straszewskiego rozpoczęła się uroczystość wręczenia Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera. Werdykt jury odczytał Łukasz Tischner, statuetki wręczał nagrodzonym Henryk Woźniakowski, prezes Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak, a listy gratulacyjne od prezesa Sopockiego Towarzystwa Ubezpieczeń Ergo Hestia Piotra Marii Śliwickiego odczytał rzecznik prasowy spółki Maciej Kuźmicz.

W kategorii pisarstwa religijnego lub filozoficznego, stanowiącego kontynuację „myślenia według wartości” nagrodę otrzymał wybitny historyk Kościoła ks. Jan Kracik. Wyróżniony został „za całokształt twórczości, w której pasjonująco opowiada o paradoksach >>świętego Kościoła grzesznych ludzi<<. Z jego książek przebija nie tylko dociekliwość historyka, ale też głęboka mądrość, pozwalająca odróżnić ludzkie namiętności od tego, co jest istotą chrześcijaństwa”.

Laureat, zmagający się od dłuższego czasu z chorobą nowotworową, nie mógł sam odebrać nagrody. Zrobił to w jego imieniu brat, Stanisław Kracik. Od razu też ogłosił, że brat zdecydował, aby całą finansową część nagrody przeznaczyć na rzecz dzieła prowadzonego przez ks. Jacka Ponikowskiego.

W kategorii publicystyki lub eseistyki na tematy społeczne, która uczy Polaków przyjmować „nieszczęsny dar wolności”, nagrodzony został Karol Modzelewski, znakomity historyk i jednocześnie legenda polskiej opozycji antykomunistycznej. Został on wyróżniony za książkę „Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca”, „w której ze swadą i zrozumieniem dla rozmaitości ludzkich losów interpretuje dzieje ostatniego półwiecza historii Polski. Karol Modzelewski imponuje niezależnością sądu, powściągliwością w ferowaniu jednoznacznych wyroków i przyjęciem współodpowiedzialności za >>wolność bez braterstwa<<”, którą zbudowaliśmy po 1989 roku.

Odbierając nagrodę, Karol Modzelewski zwrócił uwagę, że Józef Tischner to był ktoś, kto umiał „rozmawiać z tłumem – i to rozmawiać racjonalnie. Sztuka takiej rozmowy polega na tym, żeby każdy człowiek w tłumie czuł, że ja rozmawiam właśnie z nim. Tischner to potrafił. Szacunek dla wspólnoty, jaką bywa tłum, łączył się u niego z >>zasadą personalistyczną<<”, podkreślił laureat.

W kategorii inicjatyw duszpasterskich i społecznych współtworzących „polski kształt dialogu Kościoła i świata” nagrodzono ks. Jacka Ponikowskiego „za stworzenie Domu dla Niewidomych Mężczyzn im.
Matki Elżbiety Czackiej w Niepołomicach i twórczą kontynuację dzieła Matki Czackiej”. Ksiądz Ponikowski, napisano w werdykcie, „pokazuje piękno kapłaństwa jako bezwarunkowej służby”.

Laureat zaznaczył, że wspomniane dzieło nie byłoby możliwe bez poświęcenia dwójki jego świeckich współpracowników: Teresy Herman i Adama Mierzejewskiego. Dom nie korzysta z dotacji państwa ani żadnych instytucji, opiera się jedynie na ofiarach ludzi dobrej woli. „Jestem w wyjątkowej sytuacji”, podkreślił ks. Jacek, „bo moja codzienność, choć bywa trudna, ma dla mnie wymiar nagrody. No więc ta nagroda jest w pewnym sensie nagrodą za nagrodę”.

Po ceremonii rozpoczęła się rozmowa z dwójką przybyłych laureatów oraz z księdzem biskupem Grzegorzem Rysiem, który opowiadał o swoim mistrzu, ks. Janie Kraciku. „Ksiądz Jan nigdy nie poprawiał cudzej pracy inaczej jak ołówkiem – w czym przejawiał się jego wielki szacunek dla uczniów. Kiedy opuszczał swoją pierwszą parafię w Żywcu, tamtejszy proboszcz napisał mu w opinii: >>Jedynych przyjaciół miał wśród chorych i biednych<<”.
Pokazywane podczas uroczystości filmy o tegorocznych laureatach Nagrody Znaku i Hestii im. ks. Józefa Tischnera można znaleźć tutaj.

2014-04-30T21:40:00+00:00 30 kwietnia 2014|Bez kategorii|