„Pisała, że świat wokół robi się coraz bogatszy, a ona się w tym bogactwie gubi. I martwiła się, czy w tym świecie będzie jeszcze miejsce dla ludzi takich jak ona, słabnących, tracących cierpliwość, coraz mniej odpornych”. Tak w najnowszym „Tygodniku Powszechnym” (nr 36/2020) wspomina Józefę Hennelową Wojciech Bonowicz.

 

„Lubiłem jej słuchać, bo mówiła całymi akapitami, starannie zbudowanymi, a tak to już prawie nikt nie mówi”, czytamy w felietonie zatytułowanym „Coś między nami”. „Nawet kiedy była w słabszej formie, a akapity stały się z konieczności krótsze, zachowała tę cechę, dzięki której można było na chwilę odpocząć w cieniu rozłożystej polszczyzny, starannie pielęgnowanej i nietkniętej przez szkodniki. (…) Nie byliśmy z jednego świata i pewnie niejedna rzecz zdumiewała ją w tym, co pisałem, a jednak kiedy ja z kolei czytałem jej zapiski, czułem, że rozmawia właśnie ze mną, że mnie do swojego świata zaprasza. Spośród jej książek najbardziej lubię tę późną, zatytułowaną »Coraz bliżej albo coraz mniej«. Pisała, że świat wokół robi się coraz bogatszy, a ona się w tym bogactwie gubi. I martwiła się, czy w tym świecie będzie jeszcze miejsce dla ludzi takich jak ona, słabnących, tracących cierpliwość, coraz mniej odpornych. Ale też – czy sama będzie dla tego świata dostatecznie wyrozumiała, otwarta, gotowa go przyjąć w jego odmienności”.

Wielkość niektórych ludzi, pisze felietonista „Tygodnika Powszechnego”, „zasadza się na trwaniu i na upartym upominaniu się o to, co najważniejsze. Często nie słyszymy ich głosów, a nawet jeśli w końcu skądś nas dobiegną, mówimy »wiem, wiem« i machamy ręką. Ale dopóki są wśród nas, nie jesteśmy zgubieni”.

W tym samym numerze sylwetkę Józefy Hennelowej przedstawia artykuł Andrzeja Brzezieckiego i Artura Sporniaka zatytułowany „Życie spełnione”. Autorzy piszą obszernie o jej działalności politycznej, przypominając m.in. jej słowa – swoiste polityczne credo: „Dobro nigdy nie dzieje się jako przymus, lecz jako wolny wybór, a z drugiej strony w prawdziwej kulturze człowieka nie jest przecież »wszystko jedno«, tylko dobro i zło są czymś wyrazistym. Pogodzić to tak, by opowiadać się za dobrem bez przymusu i hipokryzji, to w życiu publicznym zadanie najważniejsze i nigdy najważniejsze być nie przestanie, choćbyśmy mieli piękne sukcesy ekonomiczne”.

Brzeziecki i Sporniak przypomina, że na swoją działalność polityczną „potrafiła spojrzeć krytycznie – jak mówiła, mandat poselski sprawił, że sama troszkę uniosła się ponad ziemię, że wobec prawicowych radykałów przyjmowała postawę zbyt konfrontacyjną. Jednocześnie to ona potrafiła w Sejmie z opłatkiem podejść do posłów ZChN – ale żaden się do niej nie odwrócił. (…) Józefa Hennelowa przez całe życie była człowiekiem dialogu. Jeżeli czegoś pod koniec żałowała – wspomina o tym w ostatnich felietonach – to tego, że z jakimś swoim oponentem nie spróbowała porozmawiać jeszcze raz”.

Józefa Hennelowa zmarła 22 sierpnia w swoim mieszkaniu przy ulicy Smoluchowskiego w Krakowie. Jej pogrzeb odbył się 31 sierpnia.

 

Najnowszy numer „Tygodnika Powszechnego” i dostęp do poszczególnych artykułów można znaleźć tutaj.

 

Autorem zdjęcia jest Adam Walanus.