Wokół Tischnera i Jana Pawła II

Strona główna/Bez kategorii/Wokół Tischnera i Jana Pawła II

Wokół Tischnera i Jana Pawła II

Nakładem Instytutu Myśli Józefa Tischnera ukazał się właśnie zbiór esejów Zbigniewa Stawrowskiego „Solidarność znaczy więź”. Tytuł nawiązuje do przewodniego motywu rekolekcji wygłaszanych przez ks. Tischnera w latach 80. Tischner przypominał wtedy, że „religio” znaczy więź – przypominał o tym w kontekście Polski po stanie wojennym, w której Solidarność była zdelegalizowana, a naród rozbity i zastraszony.
Książka Stawrowskiego nosi podtytuł: „W kręgu myśli Józefa Tischnera i Jana Pawła II”. Zawiera 14 tekstów o różnym charakterze: od eseju-recenzji poświęconego biografii Tischnera pióra Wojciecha Bonowicza po szkic nawiązujący do najnowszych doświadczeń historycznych zatytułowany „Prześwit dziejów”. Tematem głównym, przewijającym się w większości zgromadzonych tekstów, jest jednak solidarność.
„Z zamiarem opublikowania tej książki nosiłem się już od dłuższego czasu”, pisze we wstępie Stawrowski. „Pragnąłem w ten sposób, choćby częściowo, spłacić dług wdzięczności wobec dwóch osób – Jana Pawła II i Józefa Tischnera – które głęboko wpłynęły na moje życie, a których piąta i dziesiąta rocznica śmierci przypada właśnie w 2010 roku. W tym roku obchodzimy równocześnie inną okrągłą rocznicę – trzydziestolecie narodzin Solidarności. Trudno przecenić, jak wielki wpływ na samoświadomość oraz etyczny kształt tego ruchu wywarły obie te osoby. Ale i odwrotnie – doświadczenie >>pierwszej Solidarności<< okazało się tak mocne i przejmujące, że w istotny sposób zaważyło na wszystkich, którzy w owych wydarzeniach całym sercem uczestniczyli. Dotyczy to zarówno Józefa Tischnera oraz jego dalszej pracy jako filozofa i księdza, jak i Jana Pawła II, który po 1980 roku uczynił ze słowa >>solidarność<< najważniejsze pojęcie katolickiej nauki społecznej, nadając mu znaczenie uniwersalne”.
„Sierpień 1980 roku”, pisze dalej Stawrowski, „stał się dla Polaków sygnałem, by wzięli swoje sprawy we własne ręce. Z dnia na dzień rodziła się spontanicznie wspólnota ludzi dobrej woli. Każdy z nas, na właściwym sobie miejscu, wykonując swoje oczywiste obowiązki, współkształtował i wypełniał konkretną treścią cudowną przestrzeń >>pierwszej Solidarności<<. Jak wielu innych, mogłem w tym wspólnym dziele uczestniczyć – w swej macierzystej uczelni, dzisiejszej Szkole Głównej Handlowej, współtworzyłem Niezależne Zrzeszenie Studentów. Jednocześnie, pracując jako ankieter w Ośrodku Badań Społecznych Regionu Mazowsze, miałem okazję dowiedzieć się z pierwszej ręki, jak ówczesne wydarzenia postrzegali i rozumieli ludzie z małych miasteczek, zatrudnieni w niewielkich zakładach pracy. To, czym naprawdę była Solidarność – w jej rozmaitych wymiarach i aspektach – poznałem więc bezpośrednio. To moje doświadczenie źródłowe.
Nawet jednak najgłębsze doświadczenia i najmocniejsze przeżycia, jeśli nie zostaną prześwietlone myślą i nazwane odpowiednim słowem, szybko tracą znaczenie i rozpływają się w niepamięci. Jednym z niewielu, który w czasach karnawału >>pierwszej Solidarności<< usiłował na gorąco wydobyć i pojęciowo określić jej istotny sens był właśnie Józef Tischner. Znałem już jego teksty opublikowane w książce >>Etyka solidarności<<, gdy spotkałem go po raz pierwszy. Było to we wtorek 8 grudnia 1981 roku w małej salce klubu studenckiego w Warszawie przy ulicy Wiśniowej. Tischner, zaproszony tam przez jednego z moich przyjaciół, wygłosił najpierw wykład o filozofii pracy, a potem spokojnie dyskutował z ludźmi, którzy o pracy i wyzysku nie potrafili mówić inaczej niż marksistowskim żargonem.
Pięć dni później został wprowadzony stan wojenny”.
Niespełna rok później Stawrowski został studentem, a następnie jednym z najbliższych współpracowników ks. Tischnera na tworzonym w ramach Papieskiej Akademii Teologicznej Wydziale Filozoficznym. Ich współpraca trwała 18 lat. „U boku Tischnera i pod czujnym jego okiem dorastałem intelektualnie, pisząc swoje kolejne teksty. Zawsze wspierał mnie w moich poszukiwaniach filozoficznych, które od samego początku krążyły wokół zagadnień związanych z porządkiem politycznym i bywały niekiedy krytyczne wobec jego własnego stanowiska. Tam, gdzie chodziło o kwestie stricte filozoficzne celną krytykę
przyjmował z radością. Był natomiast wrażliwy, a czasem i nadwrażliwy, gdy różniliśmy się w ocenie wydarzeń politycznych po 1989 roku. Dzisiaj ośmieliłbym się powiedzieć, że owe różnice nie były aż tak bardzo istotne. Dotyczyły raczej rozpoznania rzeczywistości politycznej i umiejętności jej praktycznego osądu, nie było natomiast sporu co do zasad”.
Autor książki zaznacza: „Przestrzeń myślenia, w której poruszał się Tischner i którą opisywał, była i jest również moją przestrzenią – czuję się w niej u siebie. To przestrzeń agatologiczna, jak ją sam nazywał – przestrzeń obecności i promieniowania dobra, która wspomaga nas w codziennych zmaganiach z rozmaitymi przejawami zła. Myślenie poruszające się w takiej przestrzeni może jednak kroczyć różnymi ścieżkami, może odmiennie rozkładać akcenty i inne >>logiki<< dobra uznawać za ważniejsze. Wiele zależy od specyficznej, indywidualnej wrażliwości autora. Józef Tischner to przede wszystkim niezrównany mistrz myślenia religijnego, a więc myślenia o człowieku w jego relacji do Boga i drugiego człowieka. Dla Tischnera bowiem religia przede wszystkim znaczy więź.
Tytuł mojego eseju o solidarności, który stał się tytułem całej książki, wprost do tego Tischnerowskiego określenia nawiązuje. Starałem się w swej refleksji pójść śladem podstawowych intuicji, które Tischner zarysował w słynnym kazaniu wygłoszonym 19 października 1980 roku na Wawelu do przywódców związku, kiedy po raz pierwszy w kontekście Solidarności padły słowa św. Pawła z Listu do Galatów: >>jeden drugiego ciężary noście, a tak wypełnicie Prawo Boże”. Tischner podkreślał, że fenomen ruchu Solidarności to przede wszystkim fundamentalne wydarzenie etyczne, które dotyka kwestii najważniejszych: godności człowieka i jego sumienia – >>najgłębsza solidarność jest solidarnością sumień<<. Wskazywał również na szczególny charakter więzi łączących ludzi w solidarną wspólnotę. Więzi te rodzą się spontanicznie, z serca, są – jako więzi łączące sumienia – czymś najbardziej wewnętrznym, czego ani nie można, ani nie ma potrzeby narzucać z zewnątrz”.
Książka Zbigniewa Stawrowskiego trafi niebawem do księgarń. Więcej informacji na jej temat można szukać na stronie Instytutu Myśli Józefa Tischnera (www.tischner.org.pl). Odbyło się już jedno spotkanie promocyjne – w Warszawie (13 X). Niebawem kolejne.

2010-10-15T20:55:00+00:00 15 października 2010|Bez kategorii|