Wakacje z Tischnerem (3): O sumieniu romantycznym – część druga

Strona główna/Bez kategorii/Wakacje z Tischnerem (3): O sumieniu romantycznym – część druga

Wakacje z Tischnerem (3): O sumieniu romantycznym – część druga

Wakacje to czas, kiedy odpoczynek można połączyć z myśleniem. W ramach niniejszego cyklu zapraszamy do lektury nieco lżejszych lub mniej znanych tekstów autora „Etyki solidarności”. Dziś prezentujemy drugą część eseju „O sumieniu romantycznym słów kilka”, który ukazał się jako wstęp do wyboru myśli Cypriana Kamila Norwida „Sumienie słowa” (Ossolineum 2003).

Refleksje nad ,,romantyczną subiektywnością" natrafiają na podstawowe trudności terminologiczne. Większość kłopotów wiąże się z pojęciem ,,Gemüt", które okazuje się niemożliwe do przetłumaczenia. Słowo to wskazuje na ,,jądro człowieka" – człowieka romantyzmu. W miejscu, gdzie myśliciele oświecenia chcieli widzieć rozum, a więc w samym środku człowieka, romantyzm odkrywa ,,Gemüt". Człowiek romantyzmu nie chce być istotą rozumną w sensie, jaki pojęciu temu nadał racjonalizm oświeceniowy, co jednak nie znaczy, że chce on pozostać ,,istotą nierozumną". Jego nadzieją jest mądrość. Aby osiągnąć ideał mądrości, nie wystarczy umiejętność manipulacji pojęciami, lecz potrzeba wglądu w tajemnicę cierpienia i odwagi ryzykownego wyboru. Nie jest prawdą, że romantycy – przynajmniej klasycy romantyzmu – mieli w pogardzie rozum, prawdą jest natomiast, że wzywali do ,,reformy rozumu".
Jeśli oświecenie głosiło, że – jak pisał Hegel – człowiek jest rozumem, to romantyzm modyfikował ten pogląd głosząc, że człowiek ma rozum. Kim zatem jest ten, kto ma rozum? Kim jest człowiek? Pytaniu temu można nadać charakter pytania o transcendentalne warunki możliwości: jak musi być zbudowana romantyczna subiektywność, aby był dla niej możliwy taki a nie inny ,,odbiór" świata. Czy może być wyłącznie kalkulującym rozsądkiem? Czy może być samym zapatrzonym w idee rozumem? Czy może być samą zmysłowością, bawiącą się pięknem tego świata? Wiadomo, że musi być czymś więcej? Czym?
Odpowiedź zawiera słowo ,,Gemüt". Co ono znaczy?
Pisze Gusdorf: ,,Gemüt w przeciwieństwie do władz, dzięki którym jest możliwa budowa systemów rozsądku, wprawia w ruch władzę pragnienia, wrażliwości uczuciowej, sentymentu, innych niż racjonalne źródeł egzystencji i poznania. Mobilizuje impulsy męskiej wspaniałomyślności, charakterystycznej dla animus, jak również aktywnej i pasywnej czułości, charakterystycznej dla anima – drugiego żeńskiego głosu ludzkiej rzeczywistości, siły i słabości sentymentów i miłości. Romantyczne po-znanie (,,co-naissance", dosłownie ,,współrodzenie", przyp. J.T.) nadaje spotkaniu bytu ludzkiego z bytami i rzeczami wartość symboliczną zaślubin mistycznych, powoduje, że drogi i środki analiz dyskursywnych, równań wedle technik aksjomatycznych, stają się śmiesznie niewystarczające. Gemüt oznacza zanurzenie człowieka we wszechświecie; dzięki niemu byt ludzki odnajduje swe miejsce w obrotach Bytu, w ogromie zmienności znaczeń, w łonie których poruszamy się i jesteśmy, bez możliwości ostatecznego wydobycia się z nich i zapanowania nad całością, zredukowaną do poziomu posługi pojęciu spekulatywnemu".
,,Gemüt" jest otwarciem na cały romantyczny świat i jest zarazem sposobem smakowania tego świata. ,,Smakowanie" oznacza również zaangażowanie. Można zatem powiedzieć: ,,Gemüt" jest zasadą, jest podstawą, jest fundamentem.
Rozważanie tajemnicy człowieka od strony jego ,,podstawy" jest dziedzictwem mistycyzmu. Romantyzm jawnie przyznawał się do tego dziedzictwa. Może więc nie od rzeczy będzie przypomnieć tutaj myśl Mistrza Eckharta, jednego z praojców romantyzmu. Oto, co pisze na temat ,,podstawy" u Eckharta jeden ze znakomitych jego znawców, Erwin Waldschutz: ,,Myślenie (…) ujawnia się w perspektywie myślenia podstawowego jako pomyślenie; następuje ono po pierwszym jako drugie, jest wobec podstawy tym, co już podwajające, co podwojone. Podstawa udziela się więc myśleniu jako to, co jest do myślenia, co dla Eckharta jest "najbardziej godne myślenia"; sama podstawa nie jest jednak myśleniem, lecz udziela się myśleniu na sposób doświadczenia. Doświadczenie jest dostosowanym do podstawy sposobem dania".
Zobaczmy to bardziej konkretnie. Myślenie jest nie tylko ,,czyimś" myśleniem, lecz również ,,myśleniem komuś", ,,dla kogoś". Podstawą myślenia jest nie tylko ten, kto myśli, ale i ten, komu myśli. U Kanta podmiotem myślenia racjonalnego jest ,,czysty podmiot świadomości", ,,apercepcja transcendentalna", o której nie możemy powiedzieć nic oprócz tego, że jest ,,formą", która ,,musi móc" towarzyszyć przedstawieniom. Romantyzm nie niszczy tego podmiotu. W każdym razie nie potrzebuje tego. Umiejscawia go jednak w innym kontekście, zakorzenia w nową ,,podstawę". W wyniku tej zmiany – mówiąc obrazowo – podstawa znalazła się na dachu. Gemüt jest świadomością podstawy. Podstawa jest tu dana, dana w doświadczeniu, specyficznym, niemniej doświadczeniu. Dopiero w wyniku tego ,,dania" podstawa może ,,być myślana". Nie jest jednak myślana tak, jak się myśli o rzeczach – przedmiotowo, rzeczowo. Prawdę rzekłszy, nie myśli się ,,o" podstawie. Myśli się podstawą. Podstawę się wyraża. Wchodząc w świat, wyrażamy jednocześnie nasz sposób przeżywania świata – sposób ,,karmienia się" światem. W tym sposobie ukazuje się ten, kto myśli, razem z tym, komu myśli.
I znów powraca problem nazwania. Francuzi próbują tłumaczyć przez ,,serce", mając za sobą ,,serce Pascala", które ,,ma swoje racje". Pewną wskazówką jest również Biblia: ,,zbłądzić w sercu", ,,czcić Boga w sercu", przechowywać ,,w sercu" prawdę. Tak czy owak ,,serce" to tylko metafora. Czy można postąpić krok do przodu w rozumieniu tej metafory?
Spójrzmy od drugiej strony – od strony ,,nastroju". Romantyczny ,,nastrój” jest drugą stroną ,,serca”. ,,Serce" nastraja człowieka na odbiór określonych ,,głosów” tego świata. Z ,,winy serca” człowiek pewne głosy pomija, a pewne przyswaja. ,,Nastrój” jest jednak nie tylko sposobem odbioru świata, lecz również sposobem odbioru siebie – własnego ,,serca". Można powiedzieć: troska o świat i o innych splata się z troską o siebie – o los ,,swojego serca". Tak bowiem jest, że trzeba przyznać ,,sercu” prawo do ,,bycia sercem”. Nie wolno przeistaczać ,,serca" w rozum, w zmysły, nawet w wolę. Troska o własne ,,serce” pozostaje jednak w ścisłym związku z troską o cudze serce. Serce sercem. Inaczej z rozumem. Tu można kształcić własny rozum bez troski o cudzy. Los ,,serca” jest wspólnym losem ,,serc”. Ale nastrój jest zawsze nastrojem radykalnie indywidualnym. Nastrój to ,,klimat duszy”. Każda dusza ma swój ,,klimat": są dusze gorące, chłodne, zimne, dusze pogodne i pochmurne, dusze burzliwe i spokojne, dusze kojące i niepokojące. Poprzez ,,klimat” odgadujemy ,,wrażliwość serca”.
Poprzez ,,serce" romantyzm stara się odzyskać dla człowieka zapomnianą sferę życia emocjonalnego. Nie oznacza to jednak przekreślenia rozumu. Idzie raczej o ,,reformę rozumu". Rozum to władza ,,smakowania" świata. Świat ma wiele ,,smaków" i każda niemal ,,władza" człowieka służy do jakiegoś ,,smakowania" świata. ,,Smakowanie" przez rozum ma szczególny charakter. Oddaje go łacińskie słowo sapere. ,,Sapere” przechodzi w ,,sapiens" – w ,,homo sapiens". Mieć ,,rozum", znaczy tak ,,smakować” (sapere) świat, by mógł z tego rosnąć homo sapiens – naprawdę mądry człowiek.
Niewątpliwie można w szerokim nurcie romantyzmu natrafić na skrajne, w których krytyka rozumu pójdzie jeszcze dalej. Przykładem jest choćby ,,idealizm magiczny" Novalisa. Nie sądzę jednak, by trzeba było do nich zaliczyć Norwida. Widzę Norwida nie jako krytyka rozumu, lecz jako jego reformatora.
Co u Norwida może być odpowiednikiem ,,Gemüt" i ,,serca"? Wydaje mi się, że jest nim s u m i e n i e. Jego ,,sumienny mąż" to człowiek, który odpowiedzialnie odpowiada na swoiste doświadczenie świata – doświadczenie bólu, niewoli, ofiary składanej na próżno. Norwida różni od całego zachodnioeuropejskiego romantyzmu ból, jakiego doznaje on i inni jemu podobni. Jest to ból zniewolonego człowieka, zniewolonego narodu. Inna więc musi też być jego sapientia – jego mądrość. Mądrość ta pragnie świadomie stać się częścią mądrości narodowej. Ocena ludzi miesza się w niej z ocenami całego narodu i wszystkiego, czym naród żyje, z religią łącznie. U Norwida natrafiamy na coś, czego na próżno szukalibyśmy w romantyzmie francuskim czy niemieckim – myśli o pracy ludzkiej. Czy to zapowiedź nadchodzącego pozytywizmu? Jeśli nawet tak, to myślenie o pracy u Norwida jest myśleniem ,,wedle sumienia", a więc wedle tego, co dla romantycznego człowieka podstawowe. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze ,,nastrój". Sumienie Norwida jest sumieniem ,,nastrojonym" na określony odbiór świata. Jest w tym nastroju wiele goryczy, ironii, szyderstwa. Czy można opowiedzieć bliżej o tym, jaki to ,,nastrój"? Najczęściej mówimy: ,,cały Norwid", jest w tym nastroju ,,cały Norwid”.
I tak powraca do nas ,,definicja" norwidowskiego sumienia: Cyprian Kamil Norwid.

2011-08-02T12:32:00+00:00 2 sierpnia 2011|Bez kategorii|