Tischner na Nowy Rok: Kilka myśli o wolności

Strona główna/Aktualności, Publikacje/Tischner na Nowy Rok: Kilka myśli o wolności

Tischner na Nowy Rok: Kilka myśli o wolności

„Wolność nie jest najwyższą wartością, ale jest wartością podstawową. Z samą wolnością nigdzie się jeszcze nie jedzie, ale bez wolności po prostu się umiera”.

Na progu nowego roku przypominamy kilka fragmentów pism ks. Józefa Tischnera poświęconych wolności.

Postawmy sobie bardzo proste pytanie: czy były w naszym życiu takie chwile, w których czuliśmy się naprawdę wolnymi istotami, ludźmi wolnymi? Czy były takie chwile, w których wiedzieliśmy, że mamy wokół siebie jakąś przestrzeń wolności, której zagospodarowanie wyłącznie od nas zależy? Co więcej, zadajmy sobie jeszcze drugie pytanie: czy takie chwile wolności były dla nas radością, czy były dla nas ciężarem?

Chwila odzyskania wolności jest jednocześnie chwilą narodzin doświadczenia odpowiedzialności. Kiedy Żydzi znaleźli się na pustyni, nagle odkryli, że nie są niewinni i jeśli teraz zaczną narzekać, to sami będą za to narzekanie odpowiedzialni. W takich sytuacjach bardzo często ludzie chcą wrócić do stanu tej pozornej niewinności. Wtedy porzucają wolność, byle tylko mieć chleb. I wówczas, jak te ptaki wypuszczone na wolność, wracają do klatek, bo zorientowały się, że już nie potrafią latać. (…) To wielka sztuka zrozumieć wolność, wiedzieć, co się zyskało. Nie można być wolnym nieświadomie, nie posiadając świadomości wolności. Człowiek jest wolny taką wolnością, jakiej świadomość w sobie posiada.

Sumienie określa w nas pole możliwego, wolnego wyboru. Wolność w nas jest jak przestrzeń, w której możemy się bezpiecznie poruszać. Dzięki sumieniu swawola przemienia się w wolność, a wolność nie jest zwykłym rozumieniem i przystosowaniem się do konieczności. Człowiek jest wolny taką wolnością, jaką ustanowiło w nim jego sumienie. Bo kształt wolności nie jest człowiekowi dany raz na zawsze. Zmienia się on według dyktanda sumienia.

W czasach Oświecenia mówiło się: wolność! Ani słowa mniej, ani słowa więcej. Przedmiotem pragnień była „czysta wolność”, a każdy dodatek do niej lub każde ujęcie czegoś znaczyły zagrożenie dla wolności. Dlatego mówiono również: wolność absolutna.

Chrześcijańskie myślenie o wolności szło innymi ścieżkami. Żywe doświadczenie wolności obecne w duszach ludzi, którzy są niewolnikami grzechu, nie jest doświadczeniem wolności czystej lub wolności absolutnej, lecz doświadczeniem stopniowego wyzwolenia. Oto chory odnajduje zdrowie; jego wolność polega na wyzwoleniu spod ciężaru choroby – wolność to druga strona odzyskanego zdrowia. Oto święty Piotr, który stchórzył na pałacowym dziedzińcu, i ten sam Piotr, który w dzień zesłania Ducha Świętego mężnie stawia czoło tłumom; jego wolność to wyzwolenie z tchórzostwa w stronę męstwa. Oto człowiek, który popadł w rozpacz po nieszczęściu, jakie go spotkało, ale po zrozumieniu, czym jest Krzyż, odzyskał nadzieję; jego wolność jest blaskiem i podłożem jego nadziei. I tak jest zawsze, ile razy mamy do czynienia z wolnością żywą, a nie książkową abstrakcją. Wolność jest łaską zdrowia, męstwa, nadziei. Ilekroć człowiek otrzymuje od Boga dar łaski, zawsze otrzymuje jakąś cząstkę wolności. Wolność to jakby łaska wszystkich łask.

Wolność to proces. Do niej się dochodzi, dojrzewa. Jest nieustannym wyzwalaniem od tego, co niższe, ku temu, co wyższe. Jest taki piękny, stary obraz wolności: ptak, który uczy się latać. Jedno jest tu powodem do pewnej melancholii – jest bowiem rzeczą bardzo trudną nauczyć kogoś wolności, tylko mu o niej opowiadając. Człowiek musi sam jej spróbować, sam dojść do własnych absurdów, sam rozbić sobie nos i zrozumieć, na podstawie własnych klęsk, że popełnił pomyłkę. A to trochę trwa. Tak to już jest, że córka nie chce słuchać rad swojej matki… Jedyna pociecha w tym, że i matka nie słuchała również rad swojej matki. Faktem jest jednak, że bez wolności człowiek nie może być sobą. Wolność nie jest najwyższą wartością, ale jest wartością podstawową. Z samą wolnością nigdzie się jeszcze nie jedzie, ale bez wolności po prostu się umiera.

W sytuacji takiej, w jakiej jest Polska, kiedy znikają zewnętrzne ograniczenia i przemoc, kiedy zniszczona zostaje klatka, człowiek odkrywa coś, co go zaskakuje: że nie potrafi się w tej nowej sytuacji odnaleźć, że tęskni za tym światem w klatce. Taki schemat myślenia nazwał Erich Fromm ucieczką od wolności. I paradoks polega na tym, że nie ma innego sposobu na to, żeby człowiek zobaczył swoje zniewolenia, jak ten jeden: zniszczyć klatkę, dać mu tę wolność i powiedzieć: „Spróbuj latać, zobaczymy, jak daleko polecisz”. Ale i ludzie z kryjówek też nie umieją porzucić swej wewnętrznej klatki – znika zewnętrzny wróg, a oni nadal mają go w sobie i szukają na to, poprzez agresję, potwierdzenia.

Czy nie stajemy się dziś ofiarami nowego, nie znanego nam dotąd lęku – lęku przed wolnością? Jeszcze nie tak dawno potwierdzaliśmy dzielnie naszą tożsamość w oporze przeciw gwałtowi, a dziś – odnoszę wrażenie – nie potrafimy spojrzeć w głąb odzyskanej wolności. Czyżby to, o co tak długo walczyliśmy, było dla nas zapowiedzią samego tylko piekła?

Gdy mówimy o niebezpieczeństwach konsumpcjonizmu, obwiniamy wolność. Gdy wskazujemy na aborcję, obwiniamy wolność. Gdy szukamy źródeł pornografii, podejrzewamy wolność. To wolność sprawia, że „wszędzie panoszą się komuniści”, że „są obrażane uczucia ludzi wierzących”, że niektórzy posuwają się nawet do podważania autorytetu Ojca świętego. Powoli, niespostrzeżenie wina wolności staje się większa niż wina komunizmu. Czas zamazuje wspomnienia, a wyobraźnia ekscytuje się wizją apokalipsy.

Czuję bardzo silne poirytowanie, kiedy słyszę tezę, że liberalizm to nowy rodzaj totalitaryzmu. Odkrywam w niej starą krytykę liberalizmu, głoszoną także przez komunistów. Oczywiście, liberalizm twierdzący, że wolność to wartość najwyższa, jest błędny. Natomiast liberalizm twierdzący, że wolność to wartość podstawowa, jest prawdziwy. Bo bez wolności nie ma moralności, etyki. Jedynie człowiek wolny może być prawdomówny, sprawiedliwy, uczciwy. Zatem bez tak pojętego liberalizmu nie tylko nie ma narodu, ale nie ma człowieka.

Powyższe fragmenty pochodzą z wyboru „Myśli o wolności, władzy i wspólnocie”, opracowanego przez Wojciecha Bonowicza i opublikowanego w roku 2016 przez Wydawnictwo Znak. Książkę – teraz w bardzo atrakcyjnej cenie – można zamówić tutaj.

Autorem zdjęcia jest Wojciech Bonowicz.

2017-12-30T10:23:33+00:00 1 stycznia 2018|Aktualności, Publikacje|