„Tischner na murach”

„Tischner na murach”

„Oko za oko, ząb za ząb, złe słowo za złe słowo – w ten sposób nigdy nie będzie końca złu. Ktoś musi pierwszy powiedzieć: dość. Ktoś pierwszy musi za kamień odpłacić chlebem”. Oto jedna z myśli ks. Józefa Tischnera, które w języku polskim i angielskim pojawiały się na murze kamienicy przy ul. Brackiej w Krakowie w czasie trwania 17. Dni Tischnerowskich.

Myśli były wyświetlane od 7 do 22 kwietnia i towarzyszyły Dniom, których tematem był „Inny – Obcy – Bliźni”. Wyboru dokonał Wojciech Bonowicz, a o przekład i pojawienie się myśli na murach zadbał Michał Zabłocki. Akcję koordynowała Jolanta Kogut.

Duża część myśli została zaczerpnięta z eseju ks. Józefa Tischnera „Inny”. Były też jednak i takie, które pochodziły z innych tekstów, ale treścią swą nawiązywały do głównego tematu Dni. Dziś prezentujemy cały wybór.

 

Kiedy spotykam i n n e g o, obojętna dotąd przestrzeń staje się przestrzenią poprzecinaną możliwymi drogami.

 

I n n y  to ten, który może się dla mnie stać Ty lub On, dla którego ja mogę się stać On lub Ty – i z którym mogę też wejść we wspólnotę My.

 

I n n y  mówi: „Popatrz, to jest drzewo”. Nie chodzi tylko o wskazanie przedmiotu, chodzi o to, abym ja zwrócił na niego uwagę. Inny „ofiaruje mi świat”.

 

I n n y  mieści w sobie paradoks: jest inny niż ja, a jednak do mnie podobny. Inność innego wydobywa na jaw moją własną inność. Inność jest wzajemna.

 

Inność zaskakuje, przynosi wciąż nowe niespodzianki, w całej przewidywalności jest nieprzewidywalna. I n n y  coś obiecuje i zarazem czegoś odmawia.

 

Każdy z nas ma własny sposób trawienia świata. Sposób ten nazwijmy „indywidualnym skrętem świadomości”. Poznać  i n n e g o  to uchwycić go w jego indywidualnym, wewnętrznym skręcie.

 

I n n y  wzywa, abym stał się innym dla siebie samego. Jeśli pozostanę taki-sam, nie będę rozumiał i nie pojednam się. Moje oczy, które patrzą, a nie dostrzegają, muszą się stać innymi oczami, podobnie moje uszy, mój rozum.

 

Im więcej jest między nami prawdy, tym więcej jest między nami wolności.

 

Oko za oko, ząb za ząb, złe słowo za złe słowo – w ten sposób nigdy nie będzie końca złu. Ktoś musi pierwszy powiedzieć: dość. Ktoś pierwszy musi za kamień odpłacić chlebem.

 

To bardzo ważne, by człowiek umiał zmieniać od czasu do czasu punkty swego widzenia świata. Nie wolno przywiązywać się do jednego okna.

 

Nikt nie znałby pełnej prawdy o sobie, gdyby jej nie wyczytał z oczu drugiego człowieka. W samotności łatwo o iluzje.

 

Ani ja, ani ty nie jesteśmy w stanie poznać prawdy o sobie, jeśli pozostaniemy zamknięci w ścianach naszych lęków.

 

Żeby był dialog, trzeba dwóch rzeczy: najpierw uszu, a potem ust. Najpierw słuchamy, potem mówimy.

 

Aby słuchać, trzeba się wychylić ku drugiemu, który mówi. Aby mówić, trzeba się wychylić ku drugiemu, który słucha. Wychylić się to przeskoczyć jakąś odległość, może nawet przepaść.

 

Kiedyś miłość bliźniego wyrażała się w poleceniu: „Nie będziesz zabijał nieprzyjaciół”. A teraz do tego przykazania doszło nowe: „Będziesz rozumiał nieprzyjaciół”. Bo nieprzyjaciel ma ci bardzo dużo do powiedzenia o tobie samym.

 

Bardzo często ludzie zakochani mówią do siebie: bo ty jesteś inna, bo ty jesteś inny. Co więcej, nawet chcą się pokazać drugiemu jako  i n n y . I to, że ktoś jest inny, rodzi największą radość w miłości.

 

Kto odnalazł swą miłość, ten wyciągnie ręce do świata i powie: „To jest mój świat”. Zrozumie, że świat jest darem – darem  i n n e g o. Ale aby to zrozumieć, trzeba najpierw móc powiedzieć do  i n n e g o  „mój”.

2017-04-28T09:21:06+00:00 3 maja 2017|Aktualności, Dni Tischnerowskie|