Tischner, miłosierdzie, krtaniowcy

Strona główna/Bez kategorii/Tischner, miłosierdzie, krtaniowcy

Tischner, miłosierdzie, krtaniowcy

„Ks. Józef Tischner – filozof, który przylgnął do Bożego miłosierdzia” – pod takim tytułem najnowszy „Gość Niedzielny” (nr 14/2016) anonsuje artykuł o wpływie Tischnera na stosunek inteligencji do „Dzienniczka” s. Faustyny oraz wywiad z Kazimierzem Tischnerem. A „Tygodnik Powszechny” (nr 14/2016) publikuje reportaż o Stowarzyszeniu Laryngektomowanych im. ks. prof. Józefa Tischnera.

„Wielka filozofia” – taki tytuł nosi artykuł Jacka Dziedziny w „Gościu Niedzielnym”. „Kiedy ks. Józef Tischner >>odkrył<< św. Faustynę, wielu zapatrzonych w filozofa intelektualistów nie kryło zaskoczenia”, pisze dziennikarz. „W pewnych kręgach >>Dzienniczkiem<< polskiej zakonnicy nie wypadało zajmować się >>na serio<<. Dzięki ks. Tischnerowi Boże miłosierdzie >>awansowało<< do miana >>prądu<< zasługującego na uwagę”. Dziedzina przywołuje głosy Dariusza Karłowicza, Wojciecha Bonowicza i Pawła Taranczewskiego; ten ostatni zarówno Faustynę, jak Tischnera włączył w krąg „mistyków nadwiślańskich”. „Tischner w środowisku inteligenckim już w latach 60. i 70. XX wieku był rzecznikiem tego, co nazywano religijnością ludową”, przypomina Bonowicz. „Późniejsza promocja Faustyny wpisuje się w jego strategię, żeby pokazywać pewne głębokie treści religijności prostych ludzi. On zawsze umiał pokazać w niej to, czego intelektualiści może nie widzieli, nie doceniali”.
Książka ks. Tischnera „Drogi i bezdroża miłosierdzia” powstawała w szczególnych okolicznościach – w okresie choroby i nawracającego bólu. Opowiada o tym w wywiadzie dla „Gościa” Kazimierz Tischner, młodszy brat autora. „Szedł na górę, czytał, przysypiał z bólu, czytał, przychodził ból, kładł go na łopatki, budził się, wstawał, pisał. On tę książkę przeżył na własnej skórze. To było zwieńczenie jego wszystkich książek. Ostatnie słowo. Najważniejsze. (…) Opowiadał, że z miłosierdzia rodzi się sprawiedliwość. Nigdy odwrotnie. (…) Nie rozstawał się z obrazkiem Jezusa Miłosiernego. Ten wizerunek towarzyszył Józiowi w chwilach najtrudniejszych zmagań z chorobą. Wędrował po szpitalach, klinikach, mieszkaniach. Stał u niego na szafce nocnej, przy szpitalnym łóżku. (…) Trafił ostatecznie do jego trumny”. Rozmowę zatytułowaną „Ostatnie słowo” przeprowadził Marcin Jakimowicz.

Z kolei Marta Abramczyk w opublikowanym przez „Tygodnik Powszechny” reportażu zatytułowanym „Własnym głosem” prezentuje działalność Stowarzyszenia Laryngektomowanych im. ks. prof. Józefa Tischnera. „Jest ich około trzydziestu, spotykają się co sobotę w Szpitalu Specjalistycznym im. S. Żeromskiego. Poza brakiem narządu mowy i niewielkim otworem w szyi łączy ich jeszcze jedno: nie chcą być samotni”. Na patrona wybrali Tischnera, bo on „też nie miał krtani, a bardzo kochał mówić”. „>>Żeromski<< to jedyna placówka w Krakowie, która po wycięciu krtani wszczepia protezy wspomagające mówienie. Po takim zabiegu głos jest bardziej zrozumiały (trochę jak z syntezatora: głośny, wibruje). Można i bez protezy, choć to żmudna droga. Pacjenci uczą się tzw. mowy przełykowej. Części z nich udaje się uzyskać głos, dzięki któremu mogą się porozumiewać na co dzień”. Stowarzyszenie wspiera drugi brat patrona, Marian Tischner.

Oba omawiane numery można nabyć w kioskach i punktach sprzedaży czasopism do wtorku 5 kwietnia.

2016-04-03T16:00:00+00:00 3 kwietnia 2016|Bez kategorii|