„Pokój ludziom dobrej woli” – rozważanie ks. Tischnera

Strona główna/Bez kategorii/„Pokój ludziom dobrej woli” – rozważanie ks. Tischnera

„Pokój ludziom dobrej woli” – rozważanie ks. Tischnera

W tę zimową, świętą noc postawmy sobie pytanie: czy jest w nas pokój? Aniołowie mówią: „Pokój ludziom dobrej woli”. Życie nasze jest pełne niepokoju. Ale przecież dusza człowieka przypomina czasem wygląd morza. Chociaż na powierzchni jest wiele niepokojów, to jednak na dnie morza zalega głęboki pokój. Zadajmy sobie dzisiaj wszyscy to pytanie: czy jest w nas pokój? I z tym pytaniem raz jeszcze zwróćmy nasze oczy na Betlejem.
Opisuje to Betlejem dzisiejsza Ewangelia. Ona była brzemienna, nie było dla nich miejsca w gospodzie, więc poszli do jakiejś stajni, gdzie były zwierzęta. I tam, do tej stajni, przyszli pasterze. A każdy niósł, co mógł. Ukazuje nam to często nasza narodowa legenda: jeden przynosi ser, drugi kawałek masła, trzeci jakąś owieczkę. Niosą dary Nowonarodzonemu. Może to jest naiwne i dziecięce pytanie, ale w tym pytaniu jest ukryta głęboka mądrość: a co ja przyniosłem? Co ja dzisiaj przyniosłem temu Nowonarodzonemu? Co przyniosłeś ty, dojrzały, starszy człowieku, ojcze, matko? Co przyniosłyście dzisiaj wy, dzieci, Nowonarodzo¬nemu?
Kiedy ten Nowonarodzony podrośnie, będzie pewnego razu opowiadał piękną przypowieść o talentach. Będzie opowiadał o tym, jak jakiś bogaty człowiek, opuszczając swój dom, rozdawał ludziom, służbie pieniądze. Nazywały się one talentami. Jednemu dał pięćdziesiąt talentów, drugiemu trzydzieści, komuś dziesięć, komuś pięć – a kiedy wrócił, spytał o te talenty. Każdemu z nas dał Bóg jakieś talenty. Jedne¬mu więcej, drugiemu mniej, ale nikogo nie zostawił bez talentów. Pasterze w Betlejem także mieli swoje talenty. Jeden umiał robić ser, inny potrafił zrobić osełkę masła, ktoś inny potrafił wyhodo¬wać piękną owieczkę. Każdy z jakimś talentem. I kiedy przychodzili do tamtej szopy, każdy niósł owoc swojego talentu. Wypielęgnowany, z serca wzięty. A co ja dzisiaj przyniosłem przed Nowo-narodzonego?
Pasterze przyszli, bo usłyszeli głos aniołów. Ten głos aniołów jest bardzo ważny. Bo nie każdy człowiek może słyszeć głos anioła. Anioł mieszka w sumieniu człowieka. Dzięki sumieniu człowiek może słyszeć głos anioła. Kto ma sumienie, ten słyszy głos aniołów. Aniołowie śpiewali wtedy nad całą ziemią, ale tylko niektórzy słyszeli głos aniołów. Bo aby słyszeć głos anioła, trzeba mieć w sobie pokój, trzeba mieć w sobie ciszę. A kiedy przyszli, wystarczyło, że powiedzieli jedno słowo: „jesteśmy”, „jestem”. Mój drogi, kiedy przychodzisz do Jezusa Chrystusa, nie trzeba mówić dużo. Wystarczy, jeśli powiesz to słowo: oto jestem. Znowu jestem. Może mnie długi czas nie było, ale jestem. Tak mówił do Boga Abraham, wezwany przez Boga. Tak mówił do Boga Mojżesz, do Boga, który go wezwał. Tak mówili do Boga Jego apostołowie. Wystarczy, jeśli dzisiaj każdy z nas powie do Boga krótko: oto jestem.
Taka jest, drodzy moi, droga człowieka do Nowonarodzonego. Z owocem jakiegoś talentu. Nie z próżnymi rękami. Bóg dał talent, Bogu trzeba zwrócić jego owoc. To pierwszy krok do Boga.
„Pokój ludziom dobrej woli”. I w tobie, mój drogi, ten pokój jest. Chodzi tylko o to, ażebyś go w duszy odkrył. Bo twoja dusza jest jak wielkie, głębokie morze. Na powierzchni – rozmaite burze, niepokoje. Ale w środku, na samym dnie, jest cisza, jest pokój, jest Bóg – Ten, który powiedział, że jest ci bliższy niż ty samemu sobie.

Fragmenty kazania wygłoszonego w kościele Sióstr Klarysek w Starym Sączu podczas pasterki 24 grudnia 1986 r.

2010-12-23T13:57:00+00:00 23 grudnia 2010|Bez kategorii|