O Tischnerze w „Urodzie Życia”

Strona główna/Bez kategorii/O Tischnerze w „Urodzie Życia”

O Tischnerze w „Urodzie Życia”

W styczniowym numerze miesięcznika „Uroda Życia” niespodzianka: wspomnienia Mariana Tischnera zatytułowane „Miałem klawego brata”. W spisanej przez Marzenę Rogalską opowieści brat ks. Józefa Tischnera wspomina m.in. wspólne dzieciństwo, relacje rodzinne, decyzję starszego brata o wstąpieniu do seminarium, wreszcie – trudny czas jego choroby. „Po jego odejściu najtrudniejsze są święta. Myśmy sobie prezentów nie dawali. Prezentem była obecność”.

Pretekstem do publikacji wspomnień był wydany niedawno „Dziennik” Józefa Tischnera, zawierający zapisy z lat 1944–1949. Marian Tischner był inicjatorem jego wydania. „Kiedy czyta się dziennik Józia, pisany w latach jego wczesnej młodości, człowiek naprawdę zastanawia się nad tym, czy on nie czuł presji swego wychowawcy w liceum ks. Pilchowskiego, czy pod jego wpływem wybrał drogę duchownego i czy nie za bardzo [ksiądz] popchnął go w tę stronę… Czy mój brat czuł się wolny, podejmując tak ważną decyzję? To jest złożony problem. Józio wyraźnie mówi, dlaczego wybrał tę drogę. Nie był ułomkiem, dziewczyny lgnęły do niego, trzeba to również wyraźnie powiedzieć”.
Wspomnienie ukazało się w prowadzonej przez Marzenę Rogalską stałej rubryce zatytułowanej „W roli…”. Marian Tischner, wybitny uczony, profesor weterynarii, występuje tu w roli brata – opowiada o tym, jak wyglądało życie Józefa Tischnera i życie z Józefem Tischnerem. Bracia razem dorastali w Łopusznej, później przez kilkanaście miesięcy Marian mieszkał u Józefa na plebanii w Krakowie, razem zbudowali dom w rodzinnej wsi, a pod koniec życia Józefa znów spotkali się pod jednym dachem – kiedy w czasie choroby księdza opieką nad nim zajęła się najbliższa rodzina.
„Nie potrafię powiedzieć, co w swoim starszym bracie lubiłem najbardziej: poczucie humoru, intelekt czy tez jego duchowość? Nie ma czegoś takiego”, mówi Marian Tischner. „Ja go jako brata całego lubiłem, z przywarami i zaletami. Po jego odejściu najtrudniejsze są święta. Myśmy sobie prezentów nie dawali. Prezentem była obecność. Brakuje mi też Józia na co dzień. Czego nauczyłem się od mojego starszego brata? Chyba cierpliwości, bo on rzeczywiście wykazywał niezwykłą cierpliwość w sytuacjach, w których mógł wybuchnąć albo chociaż krzyknąć. On wszystko tonował, nigdy nie podnosił głosu. Jest taki fragment w dzienniku Józia, kiedy pisze o mnie i o Kaziu, że nas lubi, że klawi z nas bracia. Myślę, że Józio też był klawym bratem”.
Styczniowy numer „Urody Życia” można kupić w kioskach i salonach prasowych na terenie całej Polski, a także tutaj.

2015-01-06T22:01:00+00:00 6 stycznia 2015|Bez kategorii|