O „Kapeluszu na wodzie” w grudniowym „Liście”

Strona główna/Bez kategorii/O „Kapeluszu na wodzie” w grudniowym „Liście”

O „Kapeluszu na wodzie” w grudniowym „Liście”

„Dlaczego ks. Tischner wzbudzał takie emocje? Na czym polegał jego fenomen? Wojciech Bonowicz docieka odpowiedzi, przywołując fragmenty wywiadów, a także wspomnienia osób bliskich Tischnerowi i tych, które się z nim zaledwie zetknęły. Jest i śmiesznie, i wzruszająco, i dramatycznie”, pisze Marta Wielek o książce „Kapelusz na wodzie. Gawędy o księdzu Tischnerze”.
„Obawiałam się”, czytamy w recenzji („List”, nr 12/2010), „że jest to kolejna publikacja w rodzaju >>Kwiatki …<<, czyli zbiór anegdot, zabawnych sytuacji, powiedzeń i dowcipów, z których przecież ks. Józef Tischner słynął. Ich lektura może przysporzyć wiele radości i przyjemności, ale też pozostawia pewien niedosyt. Niełatwo jest zmierzyć się z życiorysem kogoś, kogo się znało i podziwiało. Bardzo często efektem są książki–pomniki, po które najchętniej sięgają inni zwolennicy mistrza. Alternatywą są właśnie >>Kwiatki …<<.
Książka Wojciecha Bonowicza na szczęście nie jest ani jednym, ani drugim. Jest zarazem zabawna i refleksyjna. Choć czyta się ją z dużą lekkością, bo jest utkana z licznych anegdot, nie można powiedzieć, że jest książką łatwą.
Ks. Jozef Tischner powszechnie znany był z kontrowersyjnych wypowiedzi, na które dziennikarze ponoć polowali, prosząc go o komentarz do każdego niemal wydarzenia. Sam Tischner wyrzucał sobie podobno, że nie potrafi im odmówić. Ten medialny obraz wydaje się daleki od tego, który wynika z lektury >>Kapelusza na wodzie<<. Poznajemy Tischnera bardzo ludzkiego – z jego dosadnym językiem, miłością do rodzinnych stron, podziwem dla góralskiej mądrości i ogromnym zrozumieniem dla ludzkiej słabości. Jednocześnie w pamięci wspominających go osób zapisał się jako człowiek niezwykle zasadniczy i konsekwentny. Wnikliwie obserwował to, co dzieje się w nim samym i wokół niego, w innych ludziach. Swoje obserwacje puentował zazwyczaj dowcipnie, np. o swojej nadaktywności mówił, że jest >>szczególnym przypadkiem głębokiego konfliktu łask: kiedy dostaje łaskę uczynkową, to traci… uświęcającą<<. Potrafił zjednywać sobie ludzi z różnych środowisk, również … przedszkolaków, którym głosił kazania. Miał też swoich zdeklarowanych przeciwników, którzy nie zgadzali się z jego poglądami filozoficznymi, oceną Kościoła czy sposobem życia.
Dlaczego wzbudzał takie emocje? Na czym polegał jego fenomen? Wojciech Bonowicz docieka odpowiedzi, przywołując fragmenty wywiadów, a także wspomnienia osób bliskich Tischnerowi i tych, które się z nim zaledwie zetknęły. Jest i śmiesznie, i wzruszająco, i dramatycznie”.

2010-12-30T17:28:00+00:00 30 grudnia 2010|Bez kategorii|