Nie bała się o filozofię

Strona główna/Bez kategorii/Nie bała się o filozofię

Nie bała się o filozofię

„Była osobą, w której mądrość filozofa spotykała się z mądrością człowieka, który przeszedł straszne rzeczy”, powiedział po śmierci prof. Barbary Skargi ks. Adam Boniecki (wypowiedź dla „Gazety Wyborczej”). „Dlatego jakiekolwiek temat podejmowała, było to zawsze bardzo głębokie, wnikliwe, proste i uczciwe do końca. Charakteryzowała ją >>skromność mędrców<<. Ludzie wielkiej klasy umysłowej są zwykle ludźmi skromnymi i to rzeczywiście była jej cecha”.
Barbara Skarga urodziła się 25 października 1919 roku w Warszawie. Od 1929 mieszkała w majątku ciotki w Chocieńczycach na Litwie. Po śmierci ojca w 1930 wraz z matką i rodzeństwem przeniosła się do Wilna. Tam rozpoczęła studia filozoficzne na Uniwersytecie Stefana Batorego (m.in. u Henryka Elzenberga). Kontynuowała je również po wybuchu wojny. Była łączniczką Armii Krajowej. Aresztowana 8 września 1944 przez NKWD, została skazana na dziesięć lat łagrów i wywieziona do Uchty. Po odbyciu kary skierowano ją do kołchozu Budionnowka z nakazem dożywotniego osiedlenia się. Jednak na fali tzw. odwilży nakaz cofnięto i wróciła do Polski pod koniec 1955 roku. „Wróciłam prawie całkiem siwa, a miałam dopiero trzydzieści sześć lat”, opowiadała później. „Młodość minęła. To nawet było interesujące doświadczenie, tylko trochę za długie”. Swoje doświadczenia łagrowe opisała potem w książce „Po wyzwoleniu… (1944-56)”.
Po powrocie nawiązała kontakt ze środowiskiem filozoficznym, m.in. z dawnymi profesorami Uniwersytetu Wileńskiego pracującymi w Toruniu. Zatrudnienie znalazła jednak w Warszawie, gdzie Adam Schaff tworzył Instytut Filozofii i Socjologii w Polskiej Akademii Nauk. W latach 1956-1961 pracowała tam nad bibliografią filozofii polskiej. Równocześnie dokończyła studia, obroniła pracę magisterską (o ks. Franciszku Kurpińskim, pionierze polskiego pozytywizmu) i zaczęła przygotowywać doktorat. Poznała wtedy, a następnie zaprzyjaźniła się z ważnymi postaciami tzw. warszawskiej szkoły idei, m.in. z Bronisławem Baczko i Leszkiem Kołakowskim. W 1961 roku została zatrudniona w kierowanym przez Baczkę Zakładzie Historii Filozofii Nowożytnej.
Trzy lata później ukazała się jej pierwsza ważna książka: „Narodziny pozytywizmu polskiego 1831-1864”. W następnych latach opublikowała m.in. książki „Kłopoty intelektu. Między Comte’em a Bergsonem” (1975), „Czas i trwanie. Studia nad Bergsonem” (1982), „Przeszłość i interpretacje” (1987) oraz „Granice historyczności” (1989). W 1988 roku otrzymała tytuł profesora nauk humanistycznych. W 1993 została redaktorem naczelnym pisma „Etyka”. Była inicjatorką i redaktorką naukową pięciotomowego „Przewodnika po literaturze filozoficznej XX wieku” wydanego w latach 1994–97. W 1997 ukazała się „Tożsamość i różnica. Eseje metafizyczne” – książka, która przyniosła jej rok później Nagrodę im. Jana Długosza. (Nowe wydanie tej książki, uważanej za najważniejszą w dorobku Skargi, ukaże się w październiku nakładem Znaku.)

 

W 1995 roku otrzymała Order Orła Białego, pięć lat później doktorat honoris causa Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, w 2003 Nagrodę im. ks. Józefa Tischnera (za książkę „Ślad i obecność”), a w 2005 Medal Świętego Jerzego. Ostatnia dekada była dla niej okresem niezwykle płodnym. Oprócz wspomnianych książek opublikowała w tym czasie: „O filozofię bać się nie musimy” (1999), „Kwintet metafizyczny” (2005) i „Człowiek to nie jest piękne zwierzę” (2007). Równocześnie z tą ostatnią książką ukazał się tom rozmów z Barbarą Skargą przeprowadzonych przez Katarzynę Janowską i Piotra Mucharskiego zatytułowany „Innego końca świata nie będzie”. Pytana o swoje zainteresowania filozoficzne, powiedziała w nim m.in. „Młodzi ludzie szukają tego, co najnowsze i modne. Mnie ciągnie do rzeczy starszych. Mam jednak wrażenie, że te najnowsze, postheideggerowskie, choćby Deleuze lub Derrida – którym zresztą poświęciłam niejedno seminarium – nic rewelacyjnego nie zawierają. Tak naprawdę fundamentalna mądrość odezwała się gdzieś tam w starożytnej Grecji i nie sposób jej przeskoczyć”. Paradoksalnie, w całej swojej twórczości zajmowała się jednak filozofią nowożytną: od Bergsona do Levinasa.
Wiosną bieżącego roku ukazała się jej kolejna książka: „Tercet metafizyczny”. W ostatnim rozdziale, poświęconym pojęciu „skończoności”, napisała m.in.: „Śmierć to absolutna tajemnica (…). Faktem jest jedno, że gdy przyjdzie do mnie, nic o niej innym powiedzieć nie będę mogła. Jest widocznie momentem najgłębszej samotności, zerwaniem wszelkich kontaktów, zerwaniem nagłym i nieodwracalnym, którego sensu nie da się wypowiedzieć”.
„Zamknęła wszystkie swoje sprawy”, pisała po jej śmierci prof. Magdalena Środa. „Książki, wśród których żyła, przekazała bibliotece Instytutu Filozofii UW, samochód, który lubiła, bo dawał jej poczucie wolności (prowadziła bardzo szybko), oddała Kasi, swojej wnuczce ciotecznej. (…) Uporządkowała papiery i korespondencję. (…) Nie chorowała, nie cierpiała, odeszła tak jak chciała, otoczona ciepłem i troską osób, które ją kochały”.

2009-09-22T08:13:00+00:00 22 września 2009|Bez kategorii|