Ks. Tischner na Niedzielę Chrztu Pańskiego

Strona główna/Bez kategorii/Ks. Tischner na Niedzielę Chrztu Pańskiego

Ks. Tischner na Niedzielę Chrztu Pańskiego

„Duch Boży wieje kędy chce, udziela łaski wybranym. W życiu człowieka najbardziej istotne, najbardziej zasadnicze, jest też nieprzewidywalne. I to jest Dobro”, mówił w styczniu 1997 roku w kościele śś. Piotra i Pawła w Krakowie ks. Józef Tischner. Publikujemy fragment kazania, które zostało odnalezione w rodzinnym archiwum przez Mariana Tischnera.

Dzisiejsza niedziela kończy okres Bożego Narodzenia i nazywa się Niedzielą Chrztu Pańskiego. W istocie rzeczy to wydarzenie Chrztu Pańskiego jest początkiem nowej historii świata. Na czym sprawa polega? Oto w tym momencie zaczyna się to, co można by nazwać historią łaski. W dzieje świata wchodzi nowe doświadczenie i nowe przeświadczenie: doświadczenie łaski i przeświadczenie o tym, że w najważniejszych sprawach człowieka decyduje łaska. (…)

Cóż to takiego łaska? Mówimy: to dar, dar darmo dany. Dar dany darmo, a więc dar nieprzewidywalny. Dar – taki dar, na który nie możemy sobie zasłużyć. Dar, który przychodzi do człowieka poza regułami logiki, poza regułami przewidywalności. (…) Duch Boży wieje kędy chce, udziela łaski wybranym. Jego działanie przewidzieć się nie daje i oto okazuje się, że to, co w istnieniu ludzkim, w życiu człowieka najbardziej istotne, najbardziej zasadnicze, jest też nieprzewidywalne. I to jest Dobro.

Łaska jest zawsze łaską podwójną. Najpierw – łaską objawienia. Objawienie trafia do człowieka poprzez jego władze poznawcze. Objawić można coś tylko temu, kto myśli, kto widzi, kto słyszy. Objawienie usiłuje znaleźć do człowieka taką drogę, w której człowiek rozpoznaje prawdę. Często posługujemy się tutaj metaforą światła. Łaska przede wszystkim chce oświecić. Jest światłem. Ale jest to takie światło, które przychodzi znienacka, w pewnym stopniu nieoczekiwane. Tak jak na Szawła przyszło znienacka niezwykłe światło, które go z konia zrzuciło, tak do człowieka przychodzi objawienie. (…)

I łaska jest zawsze także łaską jakiegoś zbawienia, jakiegoś ocalenia. Można powiedzieć: ocalenia od zła, ale nie byłoby to zbyt trafne, bo wtedy łaska nosiłaby na sobie piętno zła, od którego chce człowieka ocalić. Forma łaski byłaby z góry przystosowana do formy zła. Tymczasem łaska okaże się czymś więcej niż przezwyciężeniem zła. W ostatecznym rozrachunku będzie tutaj można mówić o ubóstwieniu, a więc o takiej przemianie człowieka, która z człowieka czyni istotę boską. Poprzez łaskę Bóg staje się ludzki. Bóg dotyka człowieka tą stroną, w której On jest najbardziej ludzki. Człowiek, przyjmując łaskę, stanie się najbardziej boski. A to wszystko jest, jako się rzekło, nieprzewidywalne.

Powstaje zatem pytanie: co zrobić, żeby łaska do człowieka trafiła? Odpowiedź jest prosta: w gruncie rzeczy nie robić nic. Ale to „nierobienie niczego” jest zarazem robieniem czegoś. Mówi się tutaj o otwarciu. Kiedy człowiek się otwiera, w gruncie rzeczy nie robi nic, zaprzestaje wszelkiej działalności. Nie biegnie z miejsca na miejsce, nie otwiera kolejnej książki, kolejnego artykułu, wycofuje się z codziennej działalności. Ale takie wycofanie się jest przecież jakąś formą działalności.

Inni mówią, że człowiek wobec łaski wygląda jak zabrudzona szyba. Łaska tak czy tak działa, Bóg jest wciąż obok człowieka obecny – ale jest jak światło. Bóg nie może przenikać do wnętrza człowieka, ponieważ szyba, którą człowiek zbudował pomiędzy sobą a Bogiem, jest brudna. Cała zatem działalność człowieka powinna polegać na przeczyszczeniu szyby, na pozbyciu się łusek, jakie nosi na oczach, pozbyciu się zasłon, którymi oddzielił się od światła Bożego. „Kto ma uszy ku słuchaniu, niechaj słucha”, powie Chrystus. Rzecz w tym, że człowiek ma uszy, ale są one tak pełne hałasów świata, że ta wielka muzyka Boga nie może do człowieka przeniknąć.

Jest więc obowiązek otwarcia, obowiązek swoistej pasywności, bierności. Działać wobec Boga znaczy: pozwolić na to, ażeby Bóg działał. I tutaj koncepcja łaski, idea łaski staje w opozycji w stosunku do dzisiejszego aktywizmu tego świata. Świat wymaga od nas aktywności, jesteśmy aktywistami tego świata. Ktoś mówi: pracujemy. Nieprawda: działamy, jesteśmy „działaczami” na rozmaitych płaszczyznach i szczeblach. Łaska domaga się od nas tego, abyśmy przestali być „działaczami”, abyśmy pozwolili, aby Bóg działał. (…)

Pełny tekst kazania można znaleźć w papierowym wydaniu „Tygodnika Powszechnego” (nr 1-2/2016) lub na stronie internetowej pisma.

2016-01-09T18:00:00+00:00 9 stycznia 2016|Bez kategorii|