Kościół w Polsce – obawy i nadzieje

Strona główna/Bez kategorii/Kościół w Polsce – obawy i nadzieje

Kościół w Polsce – obawy i nadzieje

Podczas ubiegłorocznych Dni Tischnerowskich wykład o. Pawła Kozackiego otworzył sesję „Świat i wiara w godzinie przełomu”. Teraz zredagowany zapis tego wykładu można przeczytać w lutowym miesięczniku „W drodze” (nr 2/2011), w bloku tekstów pod wspólnym tytułem „Jaki będzie Kościół”. O. Paweł Kozacki kreśli w nim panoramę obaw i nadziei dotyczących polskiego Kościoła. Osnową tekstu są pokusy, których doznał Jezus: pokusa posiadania, bezpieczeństwa i władzy, a także Jego słowa skierowane do uczniów, by „nauczali i chrzcili wszystkie narody”.

Tekst o. Kozackiego nosi tytuł „Okiem uczestnika, a nie widza”. Autor odwołuje się w nim do fragmentu Ewangelii według św. Mateusza opisującego kuszenie Jezusa. Jezus poddany zostaje trzem pokusom; podobne pokusy – twierdzi Kozacki – stają dziś przed Kościołem w Polsce. Z pokusami tymi mierzył się już Kościół jako taki, nie jesteśmy więc skazani na samotne poszukiwanie sposobów radzenia sobie z wyzwaniami. Pisząc na przykład o pokusie posiadania, autor wskazuje na doświadczenia Kościoła w Irlandii. Model irlandzki polegał „na zapewnieniu bezpieczeństwa finansowego przez gromadzenie ziemi, nieruchomości itp., co pozwoli duchowieństwu trwać niezależnie od koniunktury politycznej, socjologicznej czy jakiejkolwiek innej. Choć gwarantuje to niezależność Kościoła, wiąże się z pokusą przeznaczania ludzi i ich czasu na gromadzenie mamony, która będzie mu dawać poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Taka sytuacja może być śmiertelnie niebezpieczna dla duchowej kondycji wspólnoty”, zauważa o. Kozacki.
Pokusa bezpieczeństwa może się objawiać z kolei przywiązaniem do dotychczasowych sposobów działania: skoro sprawdziły się w przeszłości, sprawdzą się i teraz. Postawa taka często idzie w parze z podejrzliwością wobec tego, co nowe. Ale pokusa bezpieczeństwa może też przybrać inną formę. O. Kozacki pisze o postawie kameleona, czyli potrzebie „dostosowania się do otoczenia tak by się nie wyróżniać, a już na pewno nie być znakiem sprzeciwu”. To jakby przechył w drugą stronę: chrześcijaństwo, które koniecznie chce być nowoczesne, modne, które nie stawia oporu temu, co dla człowieka zgubne, „odpuszcza” w sferze wymagań moralnych, pozostaje w defensywie.
Wreszcie – pokusa władzy. Tu o. Kozacki zwraca uwagę na aspekt często pomijany w dyskusjach o Kościele w Polsce. Pokusa władzy objawia się nie tylko na poziomie makro, ale też na poziomie mikro. „Rozmawiałem niedawno z kobietą pracującą przy rozdziale środków przeznaczonych na konserwację zabytkowych budynków. Żaliła się na księży, którzy oczekują od niej, że jako osoba wierząca przymknie oko na proceduralne braki w składanych dokumentach i podaniach. Opowiadała o pretensjach pod jej adresem, gdy ksiądz proboszcz nie dostanie środków na planowany remont, a decyzję taką odbiera jako prześladowanie Kościoła”.
Pokusa władzy objawia się też nadmiernym zaufaniem do liczb. Jeśli w statystykach jest nieźle, to znaczy że problemów nie ma. Statystyki, mimo wszystko, są dla Kościoła korzystne, nie należy więc przesadzać z samokrytyką. Taka postawa może jednak wpływać niekorzystnie na gorliwość duszpasterzy, „którzy zamiast zajmować się małą grupką wiernych, wolą czekać, aż przyjdzie ich więcej”. Przejawem pokusy władzy jest niechęć do działań mniej efektownych, jak np. towarzyszenie małym wspólnotom.
W drugiej części swego wystąpienia o. Kozacki skupił się na postulatach wypływających z tzw. misyjnego nakazu Jezusa, zawartego również w Ewangelii według św. Mateusza. Przypomina przy tym słowa św. Dominika: „Zapalać może tylko ten, kto sam płonie”. Jednym z problemów polskiego Kościoła jest dominacja katechezy „nad pedagogią świętości i czynnym udziałem w liturgii i życiu sakramentami”. Powoduje to, po pierwsze, że „Dobra Nowina staje się jeszcze jedna serią argumentów, na które można znaleźć tyle samo kontrargumentów”, a po drugie – ponieważ „potężny wysiłek Kościoła skierowany jest do ludzi przed dojściem do wieku dojrzałego” – dla wielu Polaków wiara jest „rzeczywistością infantylną, z której się wyrasta i którą człowiek dorosły nie musi się zajmować”.

2011-02-05T16:23:00+00:00 5 lutego 2011|Bez kategorii|