Karol Modzelewski: „Niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze”

Strona główna/Bez kategorii/Karol Modzelewski: „Niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze”

Karol Modzelewski: „Niepodległość nie jest nam dana raz na zawsze”

„Nie możemy być pewni, że nasza przyszłość jest solidnie zabezpieczona w Europie bez konfliktów. To się skończyło”, mówi w wywiadzie dla najnowszego „Tygodnika Powszechnego” (nr 45/2014) Karol Modzelewski, tegoroczny laureat Nagrody Znaku i Hestii im. ks. J. Tischnera oraz Nagrody Nike. Wywiad przeprowadził Paweł Reszka.

Poświęcony częściowo obecnej sytuacji w Rosji, a częściowo sytuacji w Polsce wywiad nosi tytuł „Miękkie podbrzusze Niepodległej”. „Stałem z Krzysztofem Kozłowskim w telewizji przed wejściem na antenę. Było to w czasie wyborów prezydenckich w 1995 r.”, wspomina Modzelewski. „Źle się wyraziłem o stanie polskiej demokracji, a Kozłowski zaoponował: stwierdził, że nasza demokracja ma się lepiej niż przedwojenna; że w końcu jeszcze nie zabiliśmy prezydenta i nie obaliliśmy legalnego rządu w drodze zamachu stanu. Miał słuszność. Nie zmienia to faktu, że mamy miękkie podbrzusze i że trzeba o tym mówić. Można oczywiście milczeć, udawać, że wszystko jest pięknie. Nie zmieni to faktu, że zagrożenia pozostaną”.
„Miękkim podbrzuszem państwa” Modzelewski nazywa przekonanie wielu Polaków, że Polska nie jest ich wspólnym państwem. Na pytanie, co mogłoby zlikwidować toksynę nieufności, historyk odpowiada: „Równość i braterstwo. Ja nie żartuję”, dodaje. „Dziś trudno te ideały osiągnąć. Może uda się po trochu. To droga do odbudowy więzi społecznych. Kryzys więzi społecznych wyraża się w braku zaufania do własnego, niepodległego państwa”.
Na pytanie Pawła Reszki, czy Polacy są patriotami, Modzelewski odpowiada: „Patriota to niejednoznaczne pojęcie – mówi Modzelewski. – Ci, którzy uważają się za patriotów, oskarżają innych o brak patriotyzmu. W drugą stronę działa to tak samo. Są też tacy, co wolą tego słowa w ogóle nie używać. Można spytać, czy Polacy są przywiązani do swojego niepodległego państwa. Część nie jest. Na przykład ci, którzy uważają się za narodowców: sądzą, że trzeba je obalić. Inna część – chyba jeszcze szczuplejsza niż narodowcy – uważa, że państwo jest przeżytkiem i chce dążyć do pełnej integracji w ramach powiązań globalnych. Mówi, że trzeba sobie dać spokój z narodami, ważne są regiony: >>aquapark w naszym mieście!<<. Są też ci, którzy walczą, by stać się posiadaczami idei narodowej wspólnoty i niepodległego państwa. Do tych ostatnich zaliczają się dwie główne partie. PO ma organicznikowski stosunek do państwa. PiS ma stosunek – przynajmniej tak chciałoby go nazywać – romantyczny. Jedni i drudzy mają się za patriotów”.
Zapytany, czy polska niepodległość jest zagrożona, Karol Modzelewski odpowiada: „Nie sądzę, by za chwilę ze strony Rosji czekało nas coś złego. Jednak w perspektywie niebezpieczeństwo istnieje. Nie możemy być pewni, że nasza przyszłość jako niepodległego państwa jest solidnie zabezpieczona w Europie bez konfliktów. To się skończyło”.
Cały wywiad można znaleźć w najnowszym „Tygodniku Powszechnym” (nr 45/2014), który będzie do nabycia w kioskach do środy 12 listopada. W numerze polecamy też m.in. artykuł innego laureata Nagrody Znaku i Hestii im. ks. J. Tischnera, o. Wacława Hryniewicza OMI, „Zrozumienie przed prawem”, komentujący dokument końcowy Synodu Biskupów poświęconego rodzinie i zwracający uwagę na wnioski płynące z prawosławnego podejścia do małżeństwa.

2014-11-09T12:06:00+00:00 9 listopada 2014|Bez kategorii|