„Jak umierać?” Debata o eutanazji

Strona główna/Bez kategorii/„Jak umierać?” Debata o eutanazji

„Jak umierać?” Debata o eutanazji

„Zadajmy sobie kilka pytań. Pierwsze: czy eutanazja w Polsce jest zakazana? Odpowiedź: jedynie w części. Drugie: czy istnieje podstawa prawna, która pozwala lekarzowi odstąpić od uporczywości terapeutycznej? Odpowiedź: nie istnieje. Trzecie: czy możemy, wiedząc, że jesteśmy ciężko chorzy, powiedzieć pro futuro, iż nie chcemy być reanimowani lub też, iż nie chcemy w sytuacji utraty świadomości być poddani pewnym procedurom medycznym, które mają charakter uporczywości terapeutycznej? Odpowiedź: nie możemy”.

Oto trzy spośród wielu wniosków, jakie płyną z debaty o eutanazji opublikowanej w najnowszym numerze miesięcznika „Znak” (nr 713 – październik 2014). W debacie udział wzięli ks. Jan Kaczkowski (teolog moralny i bioetyk, kapelan hospicyjny, współautor książki „Nie ma szału, jest rak”), Michał Królikowski (prawnik, do niedawna wiceminister sprawiedliwości) i Paweł Łuków (filozof i bioetyk, współautor m.in. książki „Etyka medyczna z elementami filozofii”), a poprowadziła ją redaktor naczelna „Znaku”, Dominika Kozłowska.
Zachęcając do lektury tej niezwykle ciekawej rozmowy, wskazujemy na fragment, w którym pojawia się wątek tischnerowski. Ks. Jan Kaczkowski mówi w pewnym momencie: „W moim własnym zmaganiu się z umieraniem pomógł mi ks. Józef Tischner. Upierałem się, że chcę żyć do końca godnie i z pasją, a u niego przeczytałem, że najważniejsze jest nie to jak, ale z kim się umiera. I chodzi tu nie tylko o umieranie w poczuciu bliskości z Chrystusem. Dla umierającego ważna jest głęboka więź z najbliższymi, ich obecność. Ciężko chory Tischner twierdził także, że cierpienie wcale nie uszlachetnia. Myślę, że w sensie etycznym miał rację. Nie sądzę, aby ból fizyczny miał szczególną wartość etyczną. Ilekroć więc będziemy sobie wyobrażać, że Pan Bóg zsyła na nas cierpienie, tylekroć dopracujemy się błędnego obrazu Boga jako dawcy cierpienia. Jeżeli jednak wyobrazimy sobie, że to nie my łączymy własne cierpienie z cierpieniem Chrystusa, ale to On łączy swoje cierpienie z naszym – wówczas nasza perspektywa ulega radykalnemu odwróceniu. Jeżeli ty tracisz pracę, to Chrystus traci ją z tobą. Kiedy dowiaduję się o swojej ciężkiej i nieuleczalnej chorobie, On także z tego powodu cierpi”.
Całość rozmowy – która dotyczy kwestii etycznych, teologicznych i prawnych – w najnowszym „Znaku”, który można zamówić tutaj. [http://www.miesiecznik.znak.com.pl/15349/calosc/jak-umierac]

2014-10-17T15:03:00+00:00 17 października 2014|Bez kategorii|