Publikujemy rozmowę, jaką z okazji ukazania się „Kapelusza na wodzie” przeprowadziła z Wojciechem Bonowiczem Katarzyna Janowska, redaktor naczelna „Przekroju”. Zachęcamy wszystkich do skomentowania tego tekstu. Rozmowa zatytułowana w oryginale „Mieć w sobie siłę” ukazała się w „Przekroju” nr 13-14/2010.
Bardzo trafione zdanie, które wyraża sporą cząstkę myśli ks. Tischnera: „Bóg przychodzi nie tylko jako szczęście nieszczęśliwych, ale także jako nieszczęście szczęśliwych”. Podoba mi się również określenie Wojciecha Bonowicza, że Ewangelia jest odsłanianiem nowych horyzontów - bo w istocie takie podejscie wydaje się być przyszłą drogą Kościoła - nie walka ideologiczna, nie obrona zamkniętej twierdzy, ale to ODSŁANIANIE, a w zasadzie POBUDZANIE do odsłaniania przez stawianie otwartych pytań, przez dialog, który nie boi się herezji. Herezja oparta jest na lęku i ks.Tischner to dobrze rozumiał. Nie krytykował tam, gdzie nie można było czegoś zmienić (w tym tkwi esencja konstruktywnego dialogu!), ale także powstrzymywał się od krytyki, gdy mogła ona wyrządzić więcej złego - to również przejaw mądrości ponad słowami.
Najbardziej cenię dziś w ks. Tischnerze (któego nie było mi dane poznać osobiście), że czytając go, czuję jakby osobiście stawiał mi pytanie, na które sam musze znaleźć odpowiedź. Ta sokratejska postawa i zawsze prezentowana świeżość w podejściu do drugiej osoby - świeżość polegająca na tym, by wystrzegać się szufladkowania, by rozmawiać, jakby nic wokół nas nie istniało - żadne mury, żadne twierdze - tego warto się uczyć.
"- by wystrzegać się szufladkowania"...? Szufladki służa do porządkowania.Nie ma nic złego
w szufladkowaniu-porządkowaniu! Rozmawiac bez ładu, składu...? To prawie: "WSIĄŚĆ DO POCIĄGU
BYLEJAKIEGO, nie dbac o bagaż i nie dbac o bilet..."