Tytuł czatu - wartość twórczości ks. prof. Tischnera
sankowska

Dołączył: 01.04.2010
Posty: 1
Wysłany: 01.04.2010, 20:31

-w jego ontologii widać ogromne zaufanie wobec bytu,
-wierzył w twórczość,
-był zwolennikiem dynamiki duchowej,
-bronił godności człowieka ,
-uczył nasze społeczeństwo ,jak być wolnym

noman

Dołączył: 24.04.2010
Posty: 1
Wysłany: 24.04.2010, 22:39

mnie się podoba, jak uczył szacunku do siebie samego, a pośrednio przecież do innych;
podoba mi się, że wytykał w naszym życiu społecznym oraz w kościele wady i stawiał trudne, czasem wręcz nie wygodne pytania;
bardzo żałuję że nie mogę przysłuchiwać się tym debatom...może za rok

Beszad

Dołączył: 11.04.2010
Posty: 5
Wysłany: 28.04.2010, 22:40

W moim odczuciu ks. Tischner totalnie przewartościował powszechne podejście do teologii. Rozdzielając wartości płynące z tęsknoty za Bogiem i oczekiwaniem Go w przestrzeni nieznanej (a więc wypełnionej nadzieją) od wartości antropogenicznych składających się na religię formalną. Otwarło to drzwi dla całej rzeszy ludzi zagubionych i poszukujących, a pragnących zachować autentyczność (tzn. nie naśladować w sposób bezkrytyczny i nie przybierać pozy religijnej).

W koncepcji Tischnerowskiej "dialogiczności" odnajduję drogę, w której człowiek jest SOBĄ (tzn. może odrzucić wszelką doktrynę i hierarchicznie budowany autorytet). Z kolei w postrzeganiu świata przez pryzmat DRAMATU dostrzegam zwrot ku temu "narzędziu" poznania, które jest mi najbliższe - autentycznym refleksjom i odczuciom. Człowiek jest dla Tischera zawsze KIMŚ - niezależnie od jego pozycji społecznej, religijnego zaangażowania czy jakiejkolwiek "etykietki". Tischnerowska teologia to wiara w czystej postaci. Wielokrotnie sięgam po jego książki i zawsze czytam je jak coś nowego i bardzo mi bliskiego...

MaciekCh

Dołączył: 28.05.2010
Posty: 1
Wysłany: 28.05.2010, 10:33

Tischner...
Pamiętam kiedy miałem - ja wiem..z 15 lat. Usłyszałem nagle w telewizji jego głos - były to Rozmowy o katechizmie z Jackiem Żakowskim. Chwile posłuchałem, a potem przeszłem obok tego wszystkiego obojętnie... Jednak już wtedy coś mi mówiło że to będzie ktoś dla mnie bardzo ważny.
Przyszedł rok 1998. Moja pierwsza książka Tischnera to "Spór o istnienie człowieka". Byłem nią bardzo zafascynowany. Treść przeczytałem już chyba z 15 razy:) na przestrzeni dość długiego czasu. Najbardziej fascynował mnie rozdział Porządek zbawienia. A w nim, Objawienie jako pytanie wybrania, jako uznanie itd. Strasznie długo to analizowałem - oglądając po setki razy Misterium Wielkanocne wg. ks. Tischnera.
Chciałem po prostu zrozumieć fenomen jego Twarzy. Zastanawiałem się nad tym JAK mówił. Nie, nie była to "mowa aktorska". To było coś szczerego - zafascynowanie słowem i drugim człowiekiem.
Potem doszły kolejne książki, filmy, nagrania.
Przez długi czas (bo już po śmierci księdza) brakowało mi by zobaczyć go w dialogu. Dopiero w tym roku miałem taką możliwość gdy Tvp Kultura wznowiła "Rozmowy...".
Tischner był bardzo zafascynowany mową. Myślę, że to był jego Raj.
Kochał odkrywać głębie - właściwe znaczenie słów mową lecz nie sam tylko zawsze w spotkaniu z drugim człowiekiem.

jkx54

Dołączył: 22.03.2011
Posty: 1
Wysłany: 22.03.2011, 21:04

Twórczośc ks. Józefa Tischnera prowokuje do uświadomienia sobie, że ma się wystarczającą świadomość, aby szukać prawdy. Uzyskanie tej świadomości jest pewną granicą. Przed jej przekroczeniem nie wie się, że życie powinno czasem boleć, po jej przekroczeniu szukając prawdy, nie unika się boleści życia. Boleść boli, ale postęp w szukaniu prawdy daje radość. To się wcale nie kłóci. Przed przekroczeniem granicy człowiek nie zastanawia się kim jest, przekroczywszy granicę widzi się w sobie człowieka. Ks. Tischer prowokuje świadomość swego czytelnika poprzez zdjęcie zasłony strachu z jego myśli. Wartość więc jego twórczości leży właśnie w zdolności do przekonywania, aby nie bać się własnych myśli. Dzieje się tak, bo jego myśli wprowadzają w świat wolnego przeżywania prawdy, a prawda uwodzi i nie chce się nic poza nią. Jego zdolność przekonywania bieże się z autentycznego dialogu jaki on prowadzi se swoim czytelnikiem. Czytelnik czuje się związany z piszącym autentycznie. Sam to przeżywam w taki sposób, że chciałbym możliwie niedługo stanać nad grobem ks. Tischnera i z nim porozmawiać, bo faktycznie odczuwam się z nim zwiazany chociaż nigdy go nie widziałem.

Templariusz

Dołączył: 23.08.2013
Posty: 6
Wysłany: 23.08.2013, 12:22

W pracach Tischnera jest lekkośc, prostota , finezja i taka "uzadrawiająca gęba", akceptująca i poyztywna, którą trudno odnaleźć w formalnym nurcie budowanym na modelu "rodzica krytycznego", wiecznie krzyczącego i wiecznie budzącego poczucie winy ....

Zaloguj się, aby móc komentować.