Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem?

Strona główna/Bez kategorii/Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem?

Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem?

W poniedziałek 12 grudnia w Gmachu Głównym Politechniki Warszawskiej odbędzie się dyskusja „Czy chrześcijanin może być dobrym obywatelem?”. Punktem wyjścia rozmowy ma być esej Zbigniewa Stawrowskiego na ten temat zamieszczony w najnowszym numerze kwartalnika „Rzeczy Wspólne”. W dyskusji, oprócz autora, udział wezmą: Jarosław Makowski (Instytut Obywatelski), Piotr Kaznowski („Christianitas”) oraz Filip Memches („Czterdzieści i Cztery”).

Esej dyrektora Instytutu Myśli Józefa Tischnera wraca do czasów, kiedy religia chrześcijańska dopiero rozprzestrzeniała się w ramach imperium rzymskiego. „Na czym polegał ferment, który chrześcijaństwo wniosło w ówczesny świat? O ile dotąd życie wspólnoty politycznej, oparte na nierozerwalnym splocie państwa i religii, pozostawało dla jej członków – zarówno władców, jak i obywateli – najwyższym celem i ostatecznym punktem odniesienia, o tyle chrześcijanie związek ten wprost zakwestionowali. W ich oczach porządek religijny i porządek państwowy nie były już tożsame ze sobą, lecz – przeciwnie – istniały obok siebie jako dwie odrębne, samodzielne rzeczywistości. Co więcej, w porównaniu do wymiaru religijnego porządek państwowy został ewidentnie zdegradowany. Patrząc z perspektywy osób odpowiedzialnych za losy wspólnoty politycznej rodziło to zasadniczą wątpliwość: czy wyznawca Chrystusa może być w ogóle lojalnym i ofiarnym obywatelem państwa? Od rozwiania tej wątpliwości zależał poniekąd dalszy los chrześcijan w imperium rzymskim. Ojcowie i apologeci Kościoła, mierząc się z tym wyzwaniem, musieli najpierw sami sobie odpowiedzieć na pytanie, na czym miałaby polegać specyfika chrześcijańskiego podejścia do państwa i polityki”.
W konkluzji swego artykułu Stawrowski pisze: „W wyniku spotkania z chrześcijaństwem republikańskie rozumienie wspólnoty politycznej wzbogaciło się o jeden niezwykle ważny element. Okazało się, że możliwe jest obywatelskie uczestnictwo i troska o wspólnotę polityczną, nawet wtedy, gdy to wcale nie sprawy państwa stanowią dla jego mieszkańców absolutny i ostateczny punkt odniesienia. Aby jednak taka troska mogła się realizować, a państwo mogło liczyć na lojalne i powszechne wsparcie swoich obywateli, musi w nim zostać uznana i zagwarantowana zasada wolności religijnej. To właśnie wytrwała postawa chrześcijan, która wymusiła na władcach imperium rzymskiego przyjęcie owej zasady, wyznaczyła celom państwa określone granice. Tym samym odsłonił się pomost łączący ideę republiki z projektem państwa ograniczonego. Obrońcami republikańskiej wizji państwa mogli stać się także ci, dla których ziemskie państwo i wspólnota polityczna stanowiły tylko blade odbicie ich prawdziwej niebiańskiej ojczyzny”.
Całość tekstu można znaleźć tutaj.
Organizatorami spotkania są kwartalnik „Rzeczy Wspólne” i Akademickie Stowarzyszenie Katolickie „Soli Deo”. Spotkanie rozpocznie się o g. 18 w sali nr 231.

2011-12-08T23:32:00+00:00 8 grudnia 2011|Bez kategorii|